Kolejny pokutujący wśród rodziców przesąd wychowawczy mówi, że małe dziecko szybko się wszystkim nudzi, w związku z czym potrzebuje do swego rozwoju urozmaicenia życia i stałej odmiany. Ten przesąd jest prawdopodobnie oparty na codziennych obserwacjach, które potwierdzają z jednej strony ogromną ruchliwość dzieci i ich stałe dążenie do zdobywania nowych doświadczeń, a z drugiej stosunkowo dużą zmienność ich uwagi, czyli niezdolność do skoncentrowania się przez dłuższy czas na jednym przedmiocie czy zjawisku. Jednocześnie te same codzienne obserwacje pozwalają się nam przekonać, że faktycznie bardzo ruchliwe i niespożyte w swej poznawczej aktywności dzieci niechętnie traktują każdą wymaganą od nich zmianę zachowania i protestują przeciwko wprowadzaniu w ich życie nowych, nawet korzystnych dla nich elementów. Na przykład jeden z moich małych znajomych przez dłuższy czas nie chciał zaakceptować przydzielonego mu przez rodziców nowego, większego kącika do zabawy i uparcie (i najlepiej) bawił się w dotychczasowym, ciasnym miejscu. Albo bajki. Dzieci, jak wiadomo, bardzo lubią ich słuchać, a najchętniej słuchają w nieskończoność tych samych historii, które znają już w końcu na pamięć i jeszcze protestują przeciwko jakimkolwiek zmianom w fabule.