Powszechnie też wiadomo, że w nowym miejscu dzieci trudniej zasypiają i gorzej śpią, reagują rozdrażnieniem i „rozregulowaniem" na zmianę rozkładu dnia, a spośród zabawek wybierają zazwyczaj kilka (i to niekoniecznie tych, naszym zdaniem, najciekawszych), którymi bawią się „na okrągło". Przywiązują się także do niektórych ubrań, do miejsca przy stole, do „swojego" kubka lub talerza, do określonej kolejności działań, np. przy myciu się i ubieraniu. Wszystkie te i wiele jeszcze innych faktów świadczą o tym, że przy całej swej żarliwej ciekawości świata mali ludzie są w istocie zdeklarowanymi konserwatystami. W swoim rytmie życia, rozkładzie dnia, diecie, zabawach i innych aktywnościach nie chcą zmienności i urozmaicenia, ale wręcz przeciwnie stałości, niezmienności i przewidywalności. Nie zdziwi nas to, jeżeli będziemy pamiętać, że dzieci są elementami systemu rodzinnego biorącymi udział w codziennej wojnie domowej o ustalenie w nim stanu dynamicznej równowagi. Moment ukształtowania się tej równowagi oznacza, iż potrzeby i interesy dziecka zostały w miarę możliwości zaspokojone, w związku z czym od tej chwili nie jest ono zainteresowane żadnymi zmianami mogącymi tę równowagę zachwiać. Staje się ono natomiast jednym z najbardziej stałych i niezmiennych w swoim zachowaniu uczestników rozmaitych „sekwencji rodzinnych", dążąc do zapewniającej mu poczucie bezpieczeństwa rytualizacji postępowania wszystkich innych członków rodziny.