Z kolei we własnych rodzinach „sikacze" czują się przeważnie mającymi tajemniczy „defekt" outsiderami, wzrastającymi w atmosferze jawnej lub skrywanej dezakceptacji albo wyrażanego wprost czy też nieudolnie ukrywanego żalu, litości i rezygnacji. Są to najbardziej szkodliwe i niszczące dla osobowości dziecka zjawiska, które często, nawet po samoistnym ustaniu moczenia się w okresie dorastania, pozostawiają niezatarte ślady w jego psychice. Prawdą bowiem jest to, co głoszą niektórzy lekarze pediatrzy i psychiatrzy (uspokajając rodziców), że w okresie przełomu hormonalnego, to znaczy około 14 15 roku życia, większość „lejków" sama z siebie przestaje się moczyć. Zanim dojdzie jednak (nie dla wszystkich zresztą) do tego szczęśliwego momentu, spustoszenia w ich psychice mogą osiągnąć bardzo poważne rozmiary. Stąd postulat, by moczącym się dzieciom pomagać tak wcześnie, jak to jest możliwe. Ale jak? Zanim odpowiem na to zasadnicze pytanie, zatrzymajmy się jeszcze na chwilę nad zrozumieniem, czym w istocie jest moczenie nocne.